łazienka

Niespełna 20 lat temu, gdy kupiliśmy to siedlisko z moim ówczesnym chłopakiem Darkiem toaleta była w sławojce, woda na dnie 30 metrowej studni, ciepła, gdy sobie napaliliśmy jej gar na kaflowej kuchni z fajerkami. Ahoj przygodo! Tak było! I to przez ładnych parę lat 🙂

Potem była epoka łazienek hipisowsko-recyclingowo-industrialnych, gdyż wodociąg i krzyk wewnętrznego mieszczucha.

Dziś truskawki i szampan pod prysznicem. Zapraszam 😉

2017-06-30-11-03-362017-06-30-11-00-372017-06-30-11-06-242017-06-30-11-16-252017-06-30-11-17-232017-06-30-11-19-502017-06-30-11-21-402017-06-30-11-23-362017-06-30-11-29-13

 

WAKACJE Z CERAMIKĄ W MODREJ CHACIE 07-14.07.2017 (edycja I) i 11-18.08 (edycja II)

To propozycja dla osób chcących połączyć naukę z przyjemnie spędzonym czasem, pracę z twórczym odpoczynkiem. Dla tych, którzy chcą się „oderwać”, wyciszyć i dać ten czas tylko sobie. W kameralnej atmosferze, przemiłym towarzystwie (gdyż tylko takich ludzi przyciąga od lat to dziwne miejsce) będziemy lepić, szkliwić i wypalać nasze twory. Przychyli się do tego wszech otaczająca letnia aura łąk, lasów i jezior. Dach nad głową da nam Modra Chata., dla chętnych rozgwieżdżone niebo.

Ja dołożę wszelkich starań, żebyście wyjechali stąd „pełni”. Warsztaty są skierowane zarówno do osób, które nie miały z gliną wcześniej do czynienia, jak i dla tych, którzy już działają i chcieliby poszerzyć swoją perspektywę i doznać  nowych inspiracji. Pracownia stoi przed Wami otworem 24h/dobę. Ogród, pola, łąki, lasy i jeziora również.

PO WSZELKIE INFORMACJE ZAPRASZAM TU

Trzymajcie kciuki.

Poranne myśli w ogniu kominka wypalam popijając kawą.

Notuję wszystko skrzętnie plastik uderzając na zmianę z głaskaniem kotki Miny, która patrzy swoimi bursztynowymi ślepiami mówiąc, że tu jej lepiej niż w mieście.

Wejdę do tej rzeki znów właśnie teraz, bo to już nie górski potok, ale meandry pełne wody powolnej

Piszę projekt na ten wiatr, na ten śnieg, na te mgły i słońce. Na te ptaki zjadające renety i ten kawałek niebieskiej podłogi wspaniale podkreślającej żar kominka. Na ten cały ogrom mądrości płynącej z natury otaczającej Modrą Chatę. Żeby tu wrócić, żeby być bliżej siebie i jeszcze pełniej się tym dzielić z Wami.

I mimo, że woda głęboka i mętne dno, to czuję, że się uda. Ma się udać.

Trzymajcie kciuki.Bo ja się boję jak nie widzę dna.

BOYS

Tymczasem gdy za winklem rodzice się zastanawiali czy ingerować w tą energię czy jej zaufać, młode, męskie plemię organizowało przestrzeń wokół Modrej Chaty po swojemu. BOYS, foto-opowieść okiem Elwiry Kruszelnickiej, która już nie jedno w Modrej nim złapała. I to w locie.

Po całość opowieści odsyłam na jej przebogatą stronę, gdzie można nasycić się obrazem nie tylko stąd:  http://elwirak.com/miedzykadrami/boys/

 

Samo się nie zrobiło

Bez wątpienia Modra Chata nie byłaby tak luksusową oborą gdyby nie wielkie grono wspaniałych przyjaciół, którzy brali i nadal biorą udział w jej współtworzeniu. Nie miałaby jednak tej energii gdyby nie jej dusza z wieloletnią przebogatą i cudowną historią zapisaną przez jej domowników, którzy zamieszkiwali ten magiczny dom przez wiele lat, a których losy toczą swoją dalszą historię już poza jej murami. Wdzięczność!

Rok temu decyzja o stworzeniu w tym miejscu Modrej Chaty spowodowała, że przez ten kawałek podłogi przetoczyła się błękitna trąba powietrzna. Wyjątkowa, bo pozostawiła po sobie nowy modry świat, który produkuje dużo radości. I oby tak dalej. Przed Modrą Chatą jeszcze dużo wyzwań i metamorfoz, ale wszystkie mają prowadzić do stworzenia miejsca, w którym będzie można naładować baterie i przemiło oderwać się od ziemi stąpając po trawie lub niebieskiej podłodze gołymi stopami.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Farba transparentna.

Jest taka farba, nie widoczna dla ludzkich oczu, ale ma swoją wyjątkową temperaturę którą można poczuć jedynie gdzieś między żebrami. Farba o silnej mocy krycia  i wystarczy tylko jej muśnięcie. Farba, której szerokość wachlarza odcieni pobija wszystkie pantony. I choćby nie wiem jakby gustownie urządzić wnętrze, jak pięknie słońce nie zatańczyło, a natura nie kokietowała swoim wdziękiem to i tak bez obecności bliskich ludzi nic nie nabierze odpowiedniego nasycenia i głębi. Zarówno Modra Chata, jak i jej idylliczne okolice zmieniają się za każdym razem gdy przyjeżdżacie do niej WY, zostawiając w niej kawałek swojej energii i jedyne w swoim rodzaju pociągnięcie pędzla….i oczywiście wiele innych gadżetów, które zapominacie ze sobą zabrać co czytam jako chęć powrotu.Obraz tego kawałka świata jest w nieustającej metamorfozie i jest naszym wspólnym nieustającym arcydziełem.I to jest szczęście…..nawet jak czasem napotkamy ślady drapieżnika który ciągle błądzi i się gubi.ale cóż…wiadomo nie od dziś, że nasz stwórca był chaotyczny….

Na bogato, fotki z ostatniego weekendu, czujecie to?